czwartek, 4 lutego 2016

Zmotywuj się do działania!

Witam Was wszystkich! Co u Was słychać? Bardzo dziękuję Wam za wspierające komentarze pod ostatnim postem.
Mimo, iż lustrzanka wróciła do mnie, postanowiłam przygotować dla Was niekosmetyczny wpis.
Zainspirowały mnie własnie Wasze ostatnie komentarze. 

Uważam, że posiadanie motywacji jest najważniejszą rzeczą w naszym życiu. Posiadanie wzorca, inspiracji,
które dają nam chęć do działania. Długo nie mogłam znaleźć tego w swoim życiu.
Jestem osobą, która jest bardzo niecierpliwa, chciałabym wszystko mieć na pstryknięcie palców.
Nauczyłam się jednak przez ostatni rok, że to tak nie działa. Trzeba dążyć, małymi krokami do naszego celu. 

Z początku wszystko wydaje się ciężkie do zrozumienia. Każdemu zdarzają się gorsze dni, czy nawet dłuższe okresy. Nie tylko chandra ale i stany depresyjne, z którymi miałam do czynienia, dlatego mogę więcej wypowiedzieć się w tym temacie. Człowiek traci ochotę na wszystko, nawet na wstanie z łóżka i normalne funkcjonowanie, przeżycie dnia. Dla wielu może się to wydawać absurdalne,
zwłaszcza dla osób które prowadzą intensywny tryb życia. Jednak tak się dziej coraz częściej, zwłaszcza u młodych osób.
Przyczyną mogą być zarówno małe jak i duże problemy. Dla niektórych mogą wydawać się to błahostki, jednak należy pamiętać,
że każdy człowiek jest inny, dla każdego z nas dana rzecz ma inną wagę.
Jak więc znaleźć motywację i odnaleźć się? Podnieść się z życiowego zagubienia?!

Pierwszą, najistotniejsza rzeczą jest czas. Nawet na największa rozpacz potrzebujemy czasu. Uwolnić emocje, nie dusić ich, nawet jeśli wiązałoby się to z kilkoma dniami czy tygodniami lenistwa. Ja na to patrzę z tej strony, że wolę dać upust emocjom, pobyć smutna czy wściekła, niż dusić to w sobie i nagle wybuchnąć w najmniej oczekiwanym momencie. Popełniałam często ten błąd, dlatego tak wiele przykrych sytuacji wydarzyło się, raniłam tym nie tylko siebie, ale bliskie mi osoby. Musimy być szczerzy ze swoimi uczuciami, sami ze sobą. Czy uśmiechanie się, pokazywanie jak się jest szczęśliwym odłożylibyście na późniejszy termin? Stłumili te emocje? Przypuszczam, że nikt tak nie robi! Dlaczego więc ma tak być z tymi negatywnymi odczuciami? Złość to też uczucie, które na swój sposób wyzwala wiele pozytywów w nas, uczymy się sami siebie przez to. Wiemy co na nas źle wpływa, co nas rozprasza,
dzięki czemu możemy unikać takich sytuacji lub dobrze sobie z nimi radzić. Polecam przeczytać książkę, a raczej poradnik
"Złość- opanuj ją, uzdrawiaj ją, powstrzymaj ją zanim Cię zadręczy na śmierć" - William Gray DeFoore.
Jeśli jednak nie potraficie kontrolować swoich emocji i wybuchacie bardzo często, nie wiedząc nawet czemu, proponuję udać się do psychologa na terapię.
Nie ma w tym żadnego wstydu! Jesteśmy tylko ludźmi. :)

Na moim przykładzie. Było mi ciężko odnaleźć motywację do zwykłego funkcjonowania. Dlatego też popadłam w stany depresyjne, miałam wiele lęków i czułam bezsensowność tego co się dzieje dookoła. Raniłam siebie i bardzo bliskie mi osoby.
Nie chciałam też współpracować, zamknęłam się na jakąkolwiek pomoc, a sama nie dałam też rady, mimo starań,
bo brakowało mi motywacji! 

Po liceum nie wiedziałam co chcę robić w życiu, jaka chcę być?  Po wypadku to wszystko już całkowicie upadło i nie wiedziałam kim jestem? Mogłoby się wydawać, że to proste pytanie. Nie umiesz określić siebie? Swoich zalet, wad i pragnień? Ja nie potrafiłam. Doznałam szoku. Z początku wydawało mi się to takie proste, byłam szczęśliwa, zadowolona radziłam sobie z każdą czynnością, zaczęłam znowu ćwiczyć, robić to co w danym momencie uważałam za słuszne...
Jednak upadłam, bo okazało się, że taka nie jestem i wiele rzeczy nie jest mi wskazane, zwłaszcza w taki sposób jaki je wykonywałam. Wtedy całkowicie nie wiedziałam kim jestem? Jak chciałabym aby moja przyszłość wyglądała?

Znalazłam motywację! Znalazłam ją sama w sobie. Jak pisałam Wam wyżej, doprowadziłam do wielu destrukcyjnych momentów zarówno siebie jak i bliskich. Odkryłam jaka nie jestem, co sobie zabraniałam lub wmawiałam, że nie chciałam nawet funkcjonować, zaczęłam być nieszczęśliwa.Znalazłam jednak motywację pozostając ze sobą na jakiś czas. Przechodząc przez okres smutków, wybuchów emocji, ale także lepszych chwil. Wsłuchując się we własne potrzeby! Odpowiedziałam sobie na kluczowe pytania: 






1. Co lubię robić? Co sprawa mi przyjemność?
2. Kto jest dla mnie ważny?
3. Jaką chcę być osobą? Co chcę osiągnąć dając sobie i bliskim?
4. Co sprawia, że czuję się źle?
5. Gdzie chcę być za 5 lat, 10 lat? 
6. W co wierzę?







Uzależniałam się od innych, próbując być taka. Myślałam, że to pozostałe osoby mnie zmotywują. Owszem, warto mieć swój autorytet, ale odpowiedni. Nie można podążać za czymś na siłę, za czymś czego w ogóle się nie czuje,
mimo iż powszechnie uważane jest to za dobre! 

Odnalazłam motywację w drobnych rzeczach na początku. Chciałam! Podstawowe słowo to chcieć, a nie musieć. Chciałam po moim wypadku być wzorem dla ludzi, aby wiedzieli, ze życie się nie kończy i że ze wszystkim da się żyć, tylko trzeba umieć to zaakceptować. Zajęło mi to 1,5 roku. Mogłam wielu rzeczy nie zrobić, nie straciłabym tego wszystkiego... Mogłam, ale tak miało być.
Z perspektywy czasu żałuję. Właśnie popełnianie błędów zmotywowało mnie do lepszego działania. Nie chcę Was jednak nakłaniać, że macie specjalnie popełniać błędy, aby coś pojąć... absolutnie. Ja dopiero wtedy zrozumiałam istotną rzecz, u mnie w złej trochę kolejności się to poukładało.

Więc jak zmotywować się do działania?! Wsłuchajcie się w samych siebie. Odpowiedzcie na powyżej postawione przeze mnie pytania! Jest to pierwszy krok do odnalezienia motywacji. Kiedy będziecie wiedzieć czego chcecie i jakimi ludźmi jesteście zaczniecie podejmować właściwe wybory, robić rzeczy, które Was uszczęśliwiają!

Przykład: uwielbiam ćwiczyć, chodzić na siłownie, uprawiać sport... zawsze to kochałam, ale nigdy nie byłam zbyt systematyczna,
bo źle do tego podchodziłam. Z jednej strony uwielbiałam to robić, ale w pewnym momencie narzuciłam sobie zbyt duże tempo
i upadłam. Bo nie słuchałam swoich potrzeb tylko robiłam tak jak inni mówili! "potrzebujesz więcej tego i tego" etc.
Po wypadku z drutami w kręgosłupie wróciłam do podnoszenia ciężarów, super sprawa, czułam się jak nowo narodzona, ale znów! Zamiast słuchać siebie, swojego ciała i trenerki, słuchałam osób dookoła mnie na siłowni " źle to robisz"
"ja bym zrobił inaczej" "weź większy ciężar"


Rozpisałam się, ale mam nadzieję, że rozumiecie co chciałam Wam przekazać. Motywacja do działań jest w Was!
A reszta to sa dodatki podtrzymujące Twój zapał, łączące z innymi ludźmi :)
Moja siła i motywacja do działania, podążania za pasjami wzięła się z poznania siebie.

Czekam na Wasz zdanie w tym temacie. Trzymajcie się cieplutko, pozdrawiam!


7 komentarzy:

  1. Książkę muszę koniecznie przeczytać, super rady <3

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę koniecznie przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, motywacja to podstawa, sens naszego życia. Bez motywacji cięzko żyć, wtedy wegetujemy.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  4. Aby znaleźć motywację i siłę w sobie, trzeba dobrze się poznać, samą siebie, i zrozumieć czego tak na prawdę chcemy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Nic tak nas nie pcha do przodu jak motywacja wewnętrzna. Oczywiście ta zewnętrzna czasami też się liczy, ale tak która jest w nas jest dużo silniejsza i bardziej skuteczna. Ja zawsze wszelkie zmiany w swoim życiu staram się wprowadzić przede wszystkim dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie wystarczającą motywacją jest to gdy pomyślę sobie kim chcę być i co chcę osiągnąć no i wsparcie najbliższych-to najważniejsze! Strasznie mi miło że mój komentarz znalazł się tam u góry!! :*

    OdpowiedzUsuń